Gwadelupa
Gwadelupa,  Karaiby

4 MIEJSCA, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ NA GWADELUPIE

Dziś chciałabym Wam pokazać 4 miejsca, które warto zobaczyć na Gwadelupie. Będzie to fotograficzna wycieczka po miejscach, które sprawią, że poczujecie się jak książkowa Alicja w Krainie czarów i przeniesiecie się do magicznej krainy. Będąc dzieckiem bardzo często śniło mi się, że spadam w przepaść i trafiam do przepięknego i czarodziejskiego ogrodu. Może te sny były odzwierciedleniem moich głębokich pragnień, a może tylko skutkiem codziennego oglądania bajki? Patrząc na to z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że te sny mogły być zapowiedzią mojego przyszłego życia w zaczarowanej Gwadelupie.

Mam nadzieję, ze macie ochotę na chwileczkę zapomnienia wśród skarbów przyrodniczych Gwadelupy?

Gwadelupa

OGRÓD BOTANICZNY W DESHAIES

Naszą wycieczkę zacznę od miejsca, które wyjątkowo skradło moje serce czyli ogród botaniczny w Deshaies. Na wycieczkę do tego ogrodu wybierałam się cały miesiąc, kiedy mieszkałam w Basse Terre i niestety nigdy nie było mi dane tam dotrzeć. Kilka dni z rzędu chodziłam na pętlę autobusową z nadzieją, że autobus z napisem Basse – Terre – Deshaies w końcu nadjedzie. Niestety ten autobus nigdy nie nadjechał, a ja musiałam odłożyć wizytę na inny termin. Moje oczekiwanie tak wzmagało moją ciekawość i podekscytowanie, że kiedy dotarłam na miejsce miałam wrażenie, że przeniosłam się do rajskiego ogrodu. Spacer po zaczarowanej krainie rozpoczynam od przepięknego stawu, pełnego błyszczących w słońcu pomarańczowych ryb, otoczonego bujną egzotyczną roślinnością.

jardin botanique Guadeloupe

ogród botaniczny Karaiby

Papugarnia

Wąska dróżka, którą zdobią przepiękne orchidee i krzaki wanilii prowadzą wprost do papugarni. Jej mieszkańcy  nazywają się loriquet la tete bleu (lorysy górskie). Gatunek tych papug zamieszkuje tereny Australii i Papui Nowej Gwinei, a także na wyspy Indonezji. Charakteryzują się czerwonym brzuszkiem oraz brązową lub czarną główką, z niebieskimi lub lawendowymi paskami. Te kolorowe ptaki same siadają na ramiona i ręce z nadzieją, że zostaną poczęstowane słodkim sokiem lub kwiatowym nektarem.

caribbean parrot

ptaki Gwadelupa

Przyrodnicze dziwolągi

Spacerując alejkami ogrodu botanicznego możemy spotkać na swojej drodze niezwykłe rośliny z wielu zakątków świata. Największe wrażenie zrobiło na mnie drzewo Fromager, co w wolnym tłumaczeniu oznacza sprzedawcę sera. Łacińska nazwa tego drzewa brzmi ceiba pentandra (puchowiec pięciopręcukowy). Z tym drzewem związanych jest wiele przesądów. Na Gwadelupie nazywany jest inaczej drzewem diabła. Legenda mówi o tym, że diabeł zawiesił na nim swoje rogi i zamienia ludzi w zwierzęta. Jako ciekawostkę powiem, że ten gatunek drzewa był inspiracją dla twórców Avatara.

fromager drzewo

roślinność Karaibów

Tuż za diabolicznym drzewem można zachwycić się przepięknym niewielkim wodospadem i chodzącymi po brzegu flamingami. Czy wiecie czemu flamingi zawdzięczają swój różowy kolor? Sekret tego pięknego ubarwienia tkwi w diecie flamingów. Za różowy kolor odpowiedzialna jest Astaksantyna – czerwony barwnik wytwarzany przez kilka rodzajów alg oraz plankton. Te, zjadane przez wiele gatunków organizmów wodnych m.in. skorupiaki, stanowią pożywienie dla flamingów. Gdyby flamingi przeszły na weganizm utraciłyby kolor i pozostały białe.

jardin botanique

flamingi Guadeloupe

Jeśli upał da się we znaki to można ochłodzić się w niewielkiej kaskadzie lub strumyku, podziwiając przy tym egzotyczne drzewa i kwiaty. W oddali słychać śpiew papug i gdaczący dźwięk flamingów.

wodospad

strumyk

Różnorodności kwiatów nie da się opisać słowami to trzeba zobaczyć na własne oczy. Ich soczyste kolory, niebywała oryginalność gatunków i cudowny aromat. Kiedy słońce rzuca snopy blasków na te cudowne piękne kwiaty, otulone zielonymi ramionami krzewów, to ich koloryt staje się jeszcze głębszy i bardziej nasycony.

flowers guadelupeWycieczkę po ogrodzie botanicznym kończymy na wizycie w baśniowym parku dla dzieci w którym mogą nakarmić kozy, zjeść coś pysznego oraz pobawić się w parku z pięknymi widokami w tle.

ogród botaniczny w deshaies

WULKAN LA SOUFRIERE

Kolejnym miejscem, który warto jest odwiedzić na Gwadelupie to wulkan Soufriere. Osoby, które lubią górską adrenalinę i cudowne krajobrazy na pewno nie będą zawiedzione. Ja tej wycieczki z pewnością nie zapomnę do końca życia i jeden dzień dłużej. Wdrapywanie się po stromych, śliskich kamieniach, przeciskanie się przez skalne szczeliny, moknięcie w strugach deszczu oraz nierówna walka z wiatrem na szczycie. Cała droga to toczący się bój z samą sobą, pokonywanie własnych lęków, walka z bólem i przyrodą. To, co zobaczyliśmy na samym szlaku warte było tej heroicznej walki. Widoki naprawdę zapierające dech w piersiach. Las tropikalny, bujna roślinność, seledynowy mech pokrywający korę drzew i ta bajkowa żywa zieleń dookoła. Całą drogę miałam wrażenie, że jak drużyna pierścienia przemierzaliśmy rozległe krainy.

Soufriere

Soufriere – ujście siarki

Wulkan La Soufrière jest najwyższym szczytem Małych Antyli o wysokości 1467 metrów n.p.m. Wulkan jest czynny, a ostatnia jego erupcja miała miejsce w 1976 roku podczas której ze swoich domów zostało ewakuowanych 80 000 tysięcy mieszkańców. W drodze na wulkan czuć unoszący się już od podnóża zapach siarki, który wraz z wysokością staje się intensywniejszy. Szlak składa się z trzech etapów, które różnią się od siebie nie tylko stopniem trudności, ale przede wszystkim roślinnością. My swoją wędrówkę rozpoczęliśmy 2 kilometry wcześniej w miasteczku Saint Claud, najwyżej położonej miejscowości na całej Gwadelupie. Chcieliśmy przejść całą drogę od początku do końca, by nie ominęły nas te cudowne krajobrazy Parku Narodowego. Przemierzyliśmy dwukilometrową drogę przez las tropikalny, obserwując każde napotkane tropikalne drzewo, czy zanurzając twarz w górskim strumyku.

wulkan

wulkan sufriere

Pierwszy etap wędrówki na wulkan to łagodne wejście i spacer po tropikalnej dżungli. Osobiście ten etap szlaku przypomina mi wejście do Wąwozu Homole w Pieninach. Metalowe schodki, małe wodospady, bujne liany otulające konary drzew. Podziwiać można kolorowe kwiaty, otulone zielonym mchem skały i zabarwione na czerwono strumyki. Miejscami można trafić na dość strome podejście, które jest zapowiedzią tego co czeka nas na końcowym etapie.

wulkan soufriere

soufriere

wulkan sufriere

Po przejściu około 20 minut, rozpoczyna się płaskowyż. Gdyby nie deszcz i mgła na szczycie to byłoby widać wulkan w całej okazałości. Na szczęście w chwilach, kiedy słońce pokazało się zza chmur, udało nam się dostrzec wspaniałe wybrzeże i praktycznie wszystkie wyspy Gwadelupy.  Sam widok zapiera dech w piersiach.

wulkan souriere

Pogoda w górach zmienia się z minuty na minutę. Jedno miejsce dwa zdjęcia, a tak różne ujęcia.

wulkan Gwadelupa

wulkan

Po godzinnej wędrówce płaskowyżem dochodzimy do podstawy wulkanu. W tym miejscu wielu turystów kończy swoją wędrówkę. Trzeci etap jest najtrudniejszy ponieważ przypomina wspinaczkę. Temperatura jest dużo niższa, więc zaleca się założenie czegoś cieplejszego.

wulkan Gwadelupa

wulkan Karaiby

Na tym odcinku rośliny są coraz niższe i króluje seledynowy cudowny mech. Na Gwadelupie możemy spotkać kilka gatunków mchu i każdy ma nieco inne właściwości.

mech na Karaibach

mech na Karaibach

rośliny Soufriere

Czasem słońce, czasem deszcz

Pogoda wraz z wysokością zaczyna się pogarszać. Na zmianę pojawia się ulewny deszcz i słońce. Buty grzęzną w błocie, dodatkowo po ciele spływają strugi deszczu, a wiatr uniemożliwia zachowanie równowagi. W połowie trzeciego odcinka możemy podziwiać wodospad La Grande Faille. Może słowo podziwiać jest użyte trochę na wyrost, ponieważ deszcz i mgła pogarszają widoczność.

wodospad Gwadelupa

Wspinaczka w trudnych warunkach atmosferycznych trwa około 2 godzin. Mimo przemoczenia i zziębnięcia udaje się osiągnąć szczyt. Niestety nie mieliśmy okazji podziwiać krateru, ze względu na mgłę i ulewny deszcz. Kiedy jest ładna pogoda można zobaczyć erupcję siarki – podobno robi piorunujące wrażenie. Stąpając po skałach wulkanicznych, można przyjrzeć im się z bliska i natrzeć sobie skórę. Miejscowi mówią, że doskonale działa to na cerę. Maź mieni się różnymi kolorami: szaro – metalicznym (najlepsza), różowa, błękitna, żółto – brązowa.

skała wulkanu

wulkan

Na szczycie udaje nam się wytrzymać około 10 min. Wiatr jest tak silny, że asekurujemy się opierając o skały. Zejście nie jest rzeczą najłatwiejszą bo jest ślisko i zimno, a do tego wieje silny wiatr. Podobno na tym zdjęciu mam aureole (prędzej spodziewała bym się zostać czarownicą, niż aniołem) 😉

wulkan soufriere

Na zakończenie morderczej wędrówki na szczyt wulkanu można wziąć relaksującą kąpiel w gorącym źródle u jego podnóża. Kąpiele w siarkowych źródłach doskonale wpływają na układ kostny, układ krwionośny, a także leczą zapalenie stawów. Szkoda, że basen siarkowy był nieczynny. Może gdybym wymoczyła się w gorącym źródle tak bardzo nie cierpiałabym z powodu bólu kolan po mojej wędrówce. Z dobroczynnych właściwości siarki korzystam niemalże codziennie, przemywając twarz wodą przywiezioną ze źródła siarkowego. Jej zapach co prawda zwala z nóg, ale czego nie robi się dla urody. Niektóre kobiety wstrzykują sobie jad kiełbasiany, a ja myję twarz zgniłym jajem.

Mam nadzieję, że moja skromna fotograficzna wycieczka po gwadelupskich cudach natury Wam się podobała. Jak zwykle przez swą nadmierną wylewność i chęć rzetelnego przekazania informacji, podzieliłam tekst na dwa tygodnie. Już za tydzień zdam Wam relację z wycieczki nad najpiękniejsze wodospady na Gwadelupie oraz miejsce niespodzianka 😉

Jeśli podobał się Wam wpis i zdjęcia z tych cudownych miejsc będę wdzięczna za magicznego lajka 😉

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Angrywaldeuszek
Gość

Miejsce warte zobaczenia, choć te ogrody pod turystów trochę sztucznością zalatują. Mimo tego super!

Asia
Gość

Nie spodziewałam się, że to miejsce może być tak piękne.

NewEnglandBlog.pl
Gość

Nieziemska wyprawa. Z przyjemnością bym się tam wybrała.

Ryś
Gość

Co za natura! I te kolory! Bosko! A w gorących źródłach sama bym się z chęcią wykąpała, nawet gdyby nie miały tych właściwości leczniczych, o których pisałaś 😀 I czekam na te obiecane wodospady! 😀

Ewelina
Gość

Uwielbiam ogrody botaniczne mimo tego, że jak ktoś napisał mogą wyglądać sztucznie (kaktus w doniczce też może robić takie wrażenie!). Dla mnie to coś niesamowitego, bo możemy w nich obserwować piękno natury. Czekam na więcej relacji z Haiti i Gwadelupy 🙂 Ewelina Ps. Piękne zdjęcia i cała relacja jest po prostu cudowna!