Karaiby,  Martynika

5 MIEJSC, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ NA MARTYNICE


Martynika to kolejna wyspa należąca do zamorskiego terytorium Francji. Pod względem administracyjnym nie różni się w ogóle od Gwadelupy. Ponad to, na niej także znajdziemy piękne, piaszczyste plaże, dżem kokosowy i urocze jaszczurki.

Największą różnicę między dwoma wyspami można jednak dostrzec w ukształtowaniu terenu. Podczas gdy Gwadelupa składa się z górzystej części Basse-Terre i niemalże płaskiej Grande-Terre, Martynika usiana jest wzniesieniami na całej swojej powierzchni. Poza wulkanem Montagne Pelée, większość wzniesień nie jest specjalnie masywna i pojawia się dość niespodziewanie, tworząc uroczy krajobraz złożony z pagórków i dolin.

Martynika ma również do zaoferowania sporo innych atrakcji, dla których warto ją odwiedzić!

martynika_karaiby

1. Zatoki Anses d’Arlet

Ten rejon absolutnie mnie zauroczył. Składa się na niego kilka niesamowicie ślicznych zatoczek ukrytych wśród zielonych wzniesień. Znajdziemy tam przede wszystkim Petite Anse, Grande Anse oraz zupełnie malutkie Anse Noire i Anse Dufour.

Turyści uwielbiają te miejsca, ponieważ są one idealne dla miłośników nurkowania jedynie z okularami. Plaże są tutaj szerokie i piaszczyste, a rafa koralowa znajduje się bardzo blisko lądu. Już kilka metrów od brzegu można obserwować kolorowe rozgwiazdy zalegające na morskim dnie.

Jednak niezaprzeczalnie największą atrakcją Anses d’Arlet są morskie żółwie. Wybierają te zatoczki na swój dom, ponieważ znajdują tu sporo pożywienia, a wzgórza otaczające wodę skutecznie blokują duże fale i zapewniają spokój. Żółwie wydają się specjalnie nie przejmować pływającymi dookoła ludźmi, dzięki czemu można z bliska obserwować, jak skubią morską trawę na głębokości zaledwie czterech metrów.

Przebywając na tych plażach należy jednak uważać. Żółwie tak bardzo cenią sobie Anse d’Arlet, że składają w ich piaskach jaja. Na Anse Dufour byłam świadkiem niesamowitego wydarzenia: kilka małych żółwików wykluło się i zaczęło wykopywać z piasku zaraz obok ręczników turystów. W takiej sytuacji należy maluchom zapewnić swobodny dostęp do wody, nie zbliżać się do nich zanadto, nie rzucać na nie cienia i absolutnie nie dotykać.

Anses d'Arlet

2. La Savane des Pétrifications

Kolejne miejsce, które ogromnie spodobało mi się na Martynice, głównie ze względu na swoją odmienność. Krajobraz La Savane des Pétrifications przypomina ten rodem z Dzikiego Zachodu.

Stosunkowo niewielki teren rezerwatu na południu Martyniki pokryty jest na zmianę gęstą trawą lub piaskiem z ogromnymi kaktusami. Na granicy brzegu z kolei możemy podziwiać najpierw niesamowite, skaliste klify, a już za zakrętem zachwycać się osobliwymi grzbietami ziemi uformowanymi z miękkiej gliny.

Aby dostać się na teren rezerwatu należy najpierw przekroczyć most zwiastujący nam początek przygody. Nie jest to takie proste, ponieważ aby dostać się do mostu należy przejść po sporych kamieniach. Te z kolei ułożone są w wodzie. Gdy jej poziom wzrasta, kamienie w niej toną. Ta przeprawa daje nam mały zastrzyk adrenaliny już na początku zwiedzania rezerwatu.

rezerwat_La_Savane_des_Pétrifications

3. Wodospad Didier

To miejsce nie zawsze wymieniane jest w przewodnikach. Po części dlatego, że niełatwo jest się tam dostać. I po części dlatego, że wejście na odpowiedni szlak oficjalnie jest… zakazane.

Aby odnaleźć Wodospad Didier ukryty w dżungli nieopodal stolicy wyspy, Fort-de-France, należy zlokalizować szlak, który zaczyna się tuż przy oczyszczalni wody. Łatwo go wypatrzyć, ponieważ przejście odgrodzone jest łańcuchem, a obok stoi wielka tablica z napisem “strefa zakazana”. Mimo to, szlak codziennie pokonywany jest zarówno przez turystów, jak i przez miejscowych miłośników wspinaczki i rześkich kąpieli.

Przeskakiwanie przez łańcuch to jednak nie jedyny zastrzyk adrenaliny, jaki ta trasa nam zafunduje. Gdy już przedrzemy się przez śliską od gliny ścieżkę, staniemy u wrót długiego i ciemnego tunelu. W tunelu znajduje się sporo szlamu, ale na nim ułożone są dwie ogromne rury, po których można przejść na drugi koniec. Słyszałam, że czasami w tunelu można spotkać nietoperze. Jest to więc idealne miejsce dla fanów Indiany Jones’a!

Po pokonaniu tych ekscytujących przeszkód i kilkunastu minutach spaceru po wąskiej ścieżce wzdłuż rwącej rzeki, dotrzemy w końcu do kaskady Didier. Większość osób tutaj właśnie kończy swoją przygodę. W basenie pod kilkumetrową kaskadą można zażyć orzeźwiającej kąpieli. Jeśli jednak czas i kondycja pozwolą, można podjąć próbę kontynuowania wspinaczki przez dżunglę i przedostania się aż pod właściwy Wodospad Didier.

wodospad_didier

4. La Savane des Esclaves

To miejsce warto odwiedzić ze względów edukacyjnych. La Savane des Esclaves to pewnego rodzaju skansen, w którym świetnie odwzorowano warunki, w jakich żyli mieszkańcy wyspy od zarania dziejów. Możemy tu przede wszystkim odkryć, w jaki sposób mieszkali niewolnicy sprowadzani na wyspy karaibskie setki lat temu. Znajdziemy tu informacje z historii niewolnictwa oraz niechlubne opowieści o codziennym życiu osób w niewoli.

Możemy jednak odbyć dłuższą podróż w czasie i dowiedzieć się także więcej o życiu Arawaków, czyli przedstawicieli pierwszego ludu zamieszkującego wyspy Karaibskie. Dowiemy się, jak długo wyrabiano ręcznie hamak, jak wyglądały codzienne rozrywki oraz jakimi umiejętnościami musiał wykazać się mężczyzna, zanim mógł starać się o znalezienie żony. Podejrzewam, że wielu współczesnych panów pozostałoby jednak kawalerami. Ponieważ ilu potrafi zrobić łuk samemu?

La Savane des Esclave to również ogród botaniczny. Możemy więc nauczyć się tutaj w jaki sposób wytwarzano niegdyś naturalne leki. Poznamy właściwości roślin, ich działanie oraz przepisy na rozmaite potrawy. Możemy także nauczyć się gotować orzeźwiające, karaibskie kakao.

La Savane des Esclaves

5. Saint-Pierre

Saint-Pierre jest miastem zlokalizowanym w północnej części wyspy. Przez stulecia było ono głównym ośrodkiem gospodarczym na wyspie. Kwitła w nim lokalna kultura, sztuka oraz handel. Życie w Saint-Pierre zapewne było sielankowe, aż do momentu katastrofy. Montagne Pelée, wulkan górujący nad miastem, od pewnego czasu wykazywał wzmożoną aktywność. 8 maja 1902 roku nastąpiła ogromna erupcjaktóra zniszczyła miasto tak, jak Wezuwiusz zniszczył Pompeje. Zginęło wówczas około 30 000 ludzi zamieszkujących okolicę. Wybuch przeżyły jedynie trzy osoby, w tym jeden z osadzonych okolicznego więzienia. Odsiadywał karę za awanturowanie się pod wpływem alkoholu. Jego szczęście polegało na tym, że cela, w której przebywał, posiadała bardzo grube ściany, a zamiast okna dostępnym był jedynie niewielki otwór ponad drzwiami. Podczas wybuchu doznał jedynie poparzeń, jednak został ocalony po kilku dniach przez ekipę ratunkową.

Dzisiaj Saint-Pierre odżyło, lecz nie świeci już dawną świetnością. Jednak główną atrakcją miasta są ruiny pozostałe po erupcji Montagne Pelée i odkrywanie pozostałości gwałtownie zmienionej rzeczywistości.

Pozostałe cudowności raju

Poza miejscami wymienionymi powyżej, Martynika oferuje dużo więcej atrakcji. Główną z nich jest wspinaczka na wspomniany wulkan – Montagne Pelée, który gdy akurat nie wybucha, oferuje całkiem miły sposób na spędzenie dnia. Warto również udać się do jednej z okolicznych destylarni lub plantacji, aby przekonać się jak powstają lokalne produkty.

Oczywiście Karaiby to głównie piękne plaże. Na Martynice, oprócz plaż w zatokach Anses d’Arlet, warto jeszcze odwiedzić olbrzymią Grande Anse des Salines, czy uroczą plażę miejską w Sainte-Anne. Tak, to akurat bezsprzecznie łączy Gwadelupę i Martynikę. Sainte-Anne to zdecydowanie najładniejsze miejscowości, z najpiękniejszymi plażami miejskimi!

plaże_martynika
Widok na plażę miejską w Sainte-Anne

Autorką tekstu jest blogerka Dominika Byś, żyjąca niezależnie od lokalizacji. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o jej podróżach, finansach w podróży, czy zrównoważonym życiu, zajrzyj na blog Sunday In Wonderland.

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o

Facebook