krab
Gwadelupa,  Karaiby

8 NAJWIĘKSZYCH KARAIBSKICH ZAGROŻEŃ

W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Wam osiem największych karaibskich zagrożeń z którymi możecie się zetknąć na wyspach. Warto o tym wspomnieć tym bardziej, że wielu z Was podróżuje z małymi dziećmi. Pisząc o niebezpieczeństwach nie mam na myśli kradzieży, porwań dla okupu czy napadów z bronią w ręku. Pod tym względem Gwadelupa jest bardzo bezpieczna, a ludziom tu mieszkającym, daleko jest od agresywnych zachowań. Największym karaibskim zagrożeniem są jednak rośliny i zwierzęta. Niech Was nie zmyli piękno egzotycznych drzew i kwiatów oraz niewinnie wyglądające stworzenia. Kontakt z nimi może być bardzo niebezpieczny dla Waszego zdrowia, a nawet życia.

Karaibscy zabójcy

Na Karaibach istnieje wiele trujących roślin, zawierających jedną lub więcej substancji toksycznych szkodliwych dla zwierząt oraz ludzi. Nie trzeba być kapłanem vodou, obdarowanym przez duchy tajemną wiedzą, by spowodować u człowieka stały uszczerbek na zdrowiu. Również cudowne i lazurowe morze może być dla nas potencjalnym zagrożeniem. Żyją tu gatunki zwierząt morskich z którymi lepiej nie mieć kontaktu.

DEAL – Departamentu Ochrony Środowiska i Planowania Przestrzennego na Martynice zidentyfikował około 200 toksycznych gatunków roślin. Największym zagrożeniem są 3 gatunki roślin, które występują również na Gwadelupie.

Mancenilllier (Hippomane mancinella) 

Największym karaibskim zagrożeniem jest Mancenillier – roślina zaliczana do najbardziej niebezpiecznych na świecie. Czytaliście kiedyś Panią Bovary Gustave’a Flauberta? Pamiętacie postać jednego z kochanków Emmy, który pisał do niej list wspominając „jadowity cień śmiertelnego drzewa mechanijskiego”? Pisząc te słowa odnosił się właśnie do tego trującego karaibskiego drzewa, nazywany również śmiertelnym jabłkiem. Oprócz Karaibów występuje także w Ameryce Południowej i na Florydzie. Drzewo wyglądem przypomina jabłoń, a jego zielone owoce, niedojrzałe małe jabłuszka. Każda część drzewa zarówno liście, owoce, jak i kora są bardzo toksyczne.

Hippomane mancinella

Objawy zatrucia

Najbardziej toksyczny jest mleczno – biały sok, zawierający forbol i inne substancje, wywołujące silne reakcje alergiczne i zapalenie skóry. Podczas deszczu unikajcie chowania się pod tym drzewem ponieważ kontakt z mlecznym sokiem, może powodować zapalenie skóry oraz ostre zapalenie spojówek i rogówki oka. Unikajcie również rozpalania ogniska tym drzewem, ponieważ dym może podrażnić oczy, a nawet wywołać chwilową ślepotę.

W lasach Amazonki tubylcy używają tego soku do zatruwania strzał, które później służą do polowań na zwierzynę. Dawniej drzewo używane było do torturowania niewolników, nieszczęśnika przywiązywano do pnia i po jakimś czasie umierał on w straszliwych bólach i męczarniach.

arrow

Zjedzenie owocu może być śmiertelne, chociaż takich przypadków jest bardzo mało. Na pewno po jego spożyciu pojawi się  ostre zapalenie żołądka i jelit oraz zakażenie bakteryjne z możliwością wystąpienia ostrej niedrożności dróg oddechowych. Podobno po spożyciu, owoc początkowo jest „przyjemnie słodki” z następującym „dziwnym, pieprznym uczuciem i wrażeniem ucisku w gardle”. Nie próbowałam i raczej nie będę ryzykować. Pomimo licznych niebezpieczeństw, drzewo od stuleci jest wykorzystywane przez karaibskich stolarzy. Pocięte i pozostawione na słońcu do wyschnięcia traci toksyczne właściwości. 

Czasem w miejscu występowania drzewa możecie znaleźć takie tabliczki lub czerwony znak, namalowany bezpośrednio na jego korze.

naturalne trucizny
Marie Galante

Le Ricinus communis (rącznik pospolity)

Tej rośliny chyba nie muszę nikomu przedstawiać 😉 Ricinus communis znany jest wszystkim jako olejek rycynowy stosowany jako środek przeczyszczający. Roślina ta pochodzi z północno – wschodniej Afryki i Bliskiego Wschodu, bardzo licznie występująca na wyspach karaibskich. Ten krzew jest silnie trujący, jego nasiona zawierają alkaloid – rycyninę oraz rycynę, śmiertelną dla człowieka w dawce powyżej 0,2 g – czyli zawartą w trzech nasionach rącznika.

Le Ricinus communis

Olej rycynowy i jego zastosowania w kosmetyce

Na Gwadelupie i Martynice z nasion rącznika wytwarzany jest olej stosowany w kosmetyce, a w szczególności w preparatach do pielęgnacji włosów takich jak lotiony i płynne brylantyny. Mieszkańcy Gwadelupy stosują go również na porost włosów podobno przynosi super efekty, co można stwierdzić gołym okiem patrząc na ich bujne afro. Zmieszany z wazeliną i odrobiną rumu, wsmarowany w klatkę piersiową zmniejsza kaszel i łagodzi objawy przeziębienia. Olej rycynowy jest również składnikiem maści i past przy leczeniu wrzodów skóry, oparzeń, chorób pochwy i szyjki macicy oraz okulistyce, przy złuszczającym zapaleniu powiek rogówki. Jako ciekawostkę powiem, że w faszystowskich Włoszech pod dyktaturą Benito Mussoliniego olej rycynowy był stosowany w walce z przeciwnikami politycznymi, którzy zmuszani byli do połknięcia wysokich dawek oleju, co powodowało biegunkę, odwodnienia, a następnie śmierć.

rycyna

Graine d’eglise (modligroszek różańcowyAbrus precatorius)

Ta piękna roślina jest powszechnie spotykana w Indiach Zachodnich. Jej białe, czarne i czerwone strąki wykorzystywane są przy budowie grzechotek kayamb. Niestety jej owoce są śmiertelnie niebezpieczne z uwagi na zawartość groźnej glikoproteiny – abryny, szczególnie groźniej w przypadku kontaktu z otwartymi ranami i oczami. Związek ten jest śmiertelny dla człowieka w dawce 0,5 g blokując syntezę białek. Połknięcie rozciętego lub rozgniecionego owocu w większości przypadków prowadzi do śmierci w ciągu czterech dni. Owoce tej rośliny zawierają śliczne czerwone ziarenka z czarną plamką, z których wytwarzana jest biżuteria. Dawniej roślina wykorzystywana była jako środek zapobiegający ciąży oraz działający poronnie.

 (modligroszek różańcowy

Komary

Obecnie na Karaibach trwa pora deszczowa, więc słowo moustique (komar) słyszę kilkadziesiąt razy dziennie. Choć może brzmi to śmiesznie, ale te małe owady są dla nas najbardziej niebezpiecznymi zwierzętami na świecie. Według danych WHO rocznie przyczyniają się do śmierci ponad 750 tys. ludzi. Najbardziej niebezpieczne są te mikroskopijne, ponieważ przenoszą dengę, czyli taką karaibską grypę oraz wirusa zika, o którym ostatnimi czasy jest bardzo głośno. Warto jest zatem spać pod moskitierą i stosować preparaty przeciwko komarom, by skutecznie się przed nimi uchronić. Na szczęście na Gwadelupie nie ma ryzyka zachorowania na malarię.

komary

Moja „przyjaciółka” skolopendra 

Unikajcie tej stonogi jak ognia. Nie zabijam zwierząt, ale tego drania nie zawahałabym się wyeliminować. Bardzo boleśnie gryzą i gwarantuję, że tą przygodę zapamiętacie do końca życia. Ostatnią moją koleżankę ugryzła w tyłek 😉 nie chcielibyście wiedzieć jak się to skończyło.

insekty

Jeżowce – czarny czesak morski

Ten czarny jeżowiec lubi  ukrywać się w skałach i pomiędzy kamieniami na dnie morza. Ma bardzo ostre kolce w których znajdują się gruczoły jadowe. Jego ukłucie wywołują ból i trudności w oddychaniu, drgawki i utratę przytomności, a w skrajnych przypadkach śmierć przez uduszenie. Ukłucia nawet niejadowitych jeżowców mogą wywoływać infekcje bakteryjne. Kolce są lekko chropowate, co utrudnia ich wyjęcie ze stopy. Unikajcie kąpieli przy skałach oraz dna z bujną roślinnością. Szczególnie dbajcie o swoje dzieci, bo ciekawość mogą przepłacić dotkliwym bólem i niemiłymi wspomnieniami z wakacji.

jeżowiec

Meduza

Lepiej unikać spotkań z tym morskim stworzeniem. W kontakcie ze skórą jej długie włókna powodują oparzenia. Jad meduzy wywołuje dotkliwy ból, podobny do tego, jaki byśmy odczuwali przy chlaśnięciu skóry wiązką pokrzyw lub użądleniu przez kilka pszczół naraz. Ból może utrzymywać się przez kilka dni, nawet do tygodnia.

Meduzy pozostawiają na skórze ofiary tzw. czubek parzący – wygląda jak kawałek różowej lub fioletowej nitki. Trzeba go usunąć palcami owiniętymi w kawałek materiału i zakopać w piasku. Ranę należy przemyć morską wodą, jeśli pod ręką nie macie octu lub spirytusu salicylowego.
meduza
Ognica pstra – rybi motyl 

Kolejnym żywym karaibskim zagrożeniem jest piękna ryba, zachwycająca swym kształtem i barwą zwana rybim motylem. Pomimo, że jej wygląd zachwyca to jest bardzo niebezpieczna dla człowieka Jej ciernie są bardzo toksyczne, trucizna ognicy powoduje u człowieka silny („ognisty”) i długotrwały ból. Szczególną ostrożność zachowajcie podczas nurkowania. Skrzydlice potrafią zaatakować jeśli podpływa się zbyt blisko i „zakłóca im spokój”. Pierwszym symptomem niespodziewanego ataku jest charakterystyczne zachowanie ryby. Skrzydlica unosi płetwę grzbietową i spuszcza głowę w ten sposób, aby kolce były skierowane w stronę osoby podpływającej. Należy wtedy szybko oddalić się ponieważ istnieje prawdopodobieństwo raptownego podpłynięcia skrzydlicy oraz wbicia jadowitych kolców w nasze ciało.

Wybierając się na wczasy na Karaiby warto znać zagrożenia czyhające na turystów ze strony tutejszej flory i fauny. Zalecam nie dotykać roślin jeśli nie znamy ich nazwy i właściwości, a już na pewno nie próbować owoców z krzaków i drzew, których jest wiele w karaibskiej dżungli.

Mimo tych roślinno – zwierzęcych karaibskich zagrożeń, warto jest odwiedzić te rajskie wyspy. Pamiętajcie, że realizacja tego marzenia nie jest tylko luksusem dla wybranych. Przybliżony kosztorys takiej podróży znajdziecie w moim poprzednim wpisie „Karaiby luksusem dla…”

Warto jest się również podzielić się tym wpisem ze znajomymi, którzy może zechcą wybrać się na karaibskie wakacje, by mieli świadomość karaibskich zagrożeń. Możecie to zrobić przykładowo udostępniając ten wpis na waszym facebooku 😉

 

 

 

 

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Anna
Gość

Bardzo cenny wpis. Wprawdzie nie spotkało mnie żadne cudo na Karaibach, ale teraz juz jestem świadoma 🙂

Maria
Gość

Cenne informacje, bo ja mam zwyczaj wszystko wąchać i dotykać, smakować. Jabłuszka na przykład. A racznik pospolity widziałam wszędzie i nie wiedziałam co to jest, nawet podejrzewałam, że papaja. Meduzy i rybki na szczęście tylko w akwariach. Fajne informacje:)

Marcin
Gość

W przypadku „jabłuszka śmierci” warto dodać, że ta roślina bywa mylona z inną, zwaną np. le catalpa (Thespesia populnea). A po naszemu, jak zawsze seksownie, w tym przypadku: Tespesja topolowata. Łatwo ją spotkać na wybrzeżu, rośnie na plażach. Jej owoce (chociaż też jabłuszkowate) nie są tak gładkie, jak mancenilllier’a i jakby nieznacznie spłaszczone, liście zaś mają kształt zdecydowanie sercowaty. I są większe. Prezentuje się tak: https://bit.ly/2ngyHnb W przeciwieństwie do śmiertelnego truciciela tespesja ma właściwości lecznicze. Wywar z liści ma łagodzić, choćby dyskomfort posiadania hemoroidów. Ponoć sok z owoców tespesji uśmierza bóle po ukąszeniu skolopendry – może to rada dla Twej… Czytaj więcej »