Moim zdaniem

ETNOGRAFIA W SPÓDNICY – MOJE DOŚWIADCZENIA Z PRACY W TERENIE

Jak cudownie byłoby zostać damską wersją Bronisława Malinowskiego. Pojechać na drugi koniec świata do kraju o którym nikt nie słyszał i rozbić ten przysłowiowy namiot po środku górskiej wioski, by obserwować życie codzienne jej mieszkańców. Winna jestem wyjaśnienie kim jest ten słynny Bronisław Malinowski. Ten polski antropolog społeczny, podróżnik i religioznawca jako pierwszy opisał życie społeczności Wysp Trobriandzkich i wprowadził do antropologii nowy typ badań terenowych opartych na metodzie obserwacji uczestniczącej. Jednym słowem wziął po prostu Malinowski namiot i zamieszkał z tubylcami, by badać ich życie oraz zwyczaje. Po części udało mi się to osiągnąć z tą tylko różnicą, że zamieszkałam w murowanym domu, a nie w namiocie i jak na razie moje wnioski badawcze nie ujrzały światła dziennego, więc ciężko mówić o jakimkolwiek odkryciu.

Credit: Wellcome Library, London. Images By Uncredited, likely Billy Hancock, a pearl trader resident of the Trobriand Islands, who died before 1929.

Wyobrażacie sobie mnie siedzącą pomiędzy tubylcami i obierającą kukurydzę? Mnie jako jedynego białego człowieka na całą liczącą 36 tysięcy mieszkańców wioskę? Czemu nie… dla mnie ten obraz jest bardzo realistyczny. Może dlatego, że już to przeżyłam i wspominam to z ogromnym sentymentem. I tak oto, niczym Malinowski żyłam życiem mieszkańców wioski, przebywałam z nimi dzień i noc, stając się elementem badanej społeczności.

ETNOGRAFIA JAKO OBSERWATORIUM ŻYWEJ KULTURY 

Wiele osób po moim powrocie zadawało mi pytanie co ja tam właściwie robiłam. Pojechałam na drugi koniec świata robić jakieś badania, ale na czym one właściwie polegały? Przecież nie na obieraniu kukurydzy. Aby odpowiedzieć na to pytanie zacznę od krótkiego wprowadzenia, czym jest w ogóle etnografia i badania etnograficzne. Etnografia w dosłownym sensie oznacza opis ludzi jako zbiorowości. W centrum zainteresowania badaczy jest życie codzienne badanej społeczności, ich zwyczaje, rytuały i wartości, które tworzą kulturę badanej grupy. Mieszkając z wielopokoleniową rodziną miałam okazję obserwować jak wygląda codzienność dzieci, nastolatków, osób czynnych zawodowo i seniorów. Uczestniczyłam w codziennych obowiązkach takich jak przygotowywanie posiłków, sprzątanie, robienie zakupów na targu. Posiadłam wiele umiejętności, których będąc w Polsce nigdy był nie spróbowała takich jak patroszenie ryby, rozbieranie półtuszy wieprzowej czy pieczenia ciasta w garnku na palenisku. Wspólne jadanie posiłków, długie wieczorne rozmowy czy granie w karty to wszystko sprawiało, że czułam się jak u siebie. Środowiskiem, które badawczo szczególnie mnie interesowało była haitańska szkoła. To tam spędzałam większość swojego czasu, prowadząc obserwacje na terenie szkoły. O tym jak wygląda szkolna codzienność możecie przeczytać tutaj.

ETNOGRAF GATUNEK WSZĘDOBYLSKI
Cecha, która powinna wyróżniać każdego etnografa to ciekawość granicząca z wścibskością oraz umiejętność dostosowania się do każdych warunków. Niejednokrotnie podkreśla się, że badacz podejmujący badania etnograficzne posiada jedno jedyne narzędzie – samego siebie. I tak było w moim przypadku uzbrojona w kilka notesów ołówek i długopis ruszałam w teren. Ważne jest by notować wszystko, konwersacje, sposób zachowania się członków społeczności, ich wygląd, ton głosu, opis fizycznych cech terenu badań. Bardzo często jeździłam do miasta, siadałam gdzieś na uboczu i obserwowałam toczące się uliczne życie. Chciałam poczuć ten klimat, zanurzyć się w tej kulturze, rozmawiać z ludźmi i uczyć się ich języka. Ważne jest, by odsunąć na bok wszelkie przesądy, stereotypy i uprzedzenia. Bronisław Malinowski podkreślał, że badacz sam musi wypracować sobie osąd na temat badanej społeczności. Nie może polegać na opiniach osób trzecich, które zazwyczaj obarczone są stereotypami. Należy odnaleźć w sobie ciekawość  i naiwność małego dziecka, które poprzez obserwację uczy się otaczającego go świata. Dlatego nie przygotowywałam sobie zawczasu żadnej koncepcji badań ponieważ mogłoby to spowodować, że widziałabym tylko to, co chce zobaczyć, tworząc skrajnie zafałszowany obraz badanej kultury.

PROBLEMY BADAŃ TERENOWYCH
Badania etnograficzne mogą przysporzyć badaczom wielu trudności. Problemy pojawiają się na każdym kroku począwszy od wiarygodności informatorów i badanych do problemów natury metodologicznej. Poniżej przedstawiam trudności z którymi przyszło mi się zmierzyć podczas swoich badań terenowych.
Problemy natury etycznej. W swoim pracy badawczej badam trudno dostępne zjawiska, należące do sfery zjawisk ukrytych, obarczonych brakiem akceptacji społecznej. Postawione przeze mnie pytanie badawcze podejmuje problem wykluczenia społecznego związanego z wyznawaną religię. Dlatego zdecydowałam się nie ujawniać prawdziwego celu moim badań. Badana społeczność została poinformowana, że jestem naukowcem i prowadzę badania na temat edukacji na Haiti. Prowadząc badania w szkołach protestanckich i katolickich nie mogłam otwarcie mówić, że swojej pracy badawczej zajmuje się religią vodou. Gdybym ujawniła ten fakt wtedy dyrektor odmówiłby mi wstępu na teren szkoły. Protestanci absolutnie nie akceptują religii vodou i wszelkich jej objawów. Dążą do konwersji religijnej czyli przejścia na protestantyzm, wykorzystując do tego celu różne środki. Więcej na ten temat możecie dowiedzieć się w moim artykułach naukowych tutaj.
Ograniczone możliwości poznawcze i interpretacyjne tylko dlatego, że nie jestem elementem tej kultury. Bardzo często towarzyszyło mi poczucie, że badani mówią to, co chcę usłyszeć. Mimo, że starałam się żyć jak badana społeczność, patrzeć na rzeczywistość ich oczami to stale miałam poczucie inności. Identyfikowanie mnie jako „innego” uniemożliwiało mi zdobycia szerszych informacji. Dodatkowo każdego dnia walczyłam ze stereotypem białego człowieka „darczyńcy”. Obecność mojej osoby wiązała się z oczekiwaniem bycia obdarowanym. Wielokrotnie zadawano mi pytania jaką organizację reprezentuję i co zrobię dla lokalnej społeczności.
Problem emocjonalnego angażowania się badacza. Badając styl życia ludzi, ich codzienność dążyłam do tego, aby wytworzyć sobie z badanymi relacje przyjacielskie. Czasem miałam poczucie utraty obiektywizmu, a przez to również zatracania idei prowadzenia badań. Najlepszą metodą na eliminacje powyższych trudności jest czas. Im dłużej badacz przebywa w danym środowisku, tym rzetelność jego badań wzrasta.

DZIEŃ Z ŻYCIA BADACZA
Mój każdy dzień zaczynał się przed wschodem słońca. Wychodziłam wtedy na podwórko i obserwowałam budzące się życie. Każdego poranka wychodziłam na spacer po wiosce, obserwując jej mieszkańców i zapisując w swym dzienniku poczynione wnioski. Kiedy wracałam do domu czekało na mnie śniadanie, które spożywałam wspólnie z dziećmi. W międzyczasie prowadziliśmy rozmowy o planach na dzisiejszy dzień i podziale obowiązków. Po śniadaniu wychodziłam do szkoły w której spędzałam średnio kilka godzin. Obserwowałam jak wygląda proces nauczania, jakie nauczyciel stosuje metody, jak wygląda sala i budynek szkolny, jak dzieci spędzają czas na przerwach. Wszystko dokładnie zapisywałam dbając by nie pominąć najmniejszego szczegółu. Kiedy wracałam do domu pomagałam w przygotowywaniu posiłku. Obiad zawsze spożywaliśmy wspólnie, celebrując każdą chwilę spędzoną przy stole. Kolejne godziny mijały na pisaniu dziennika i pracy z informatorami czyli osobami ze środowiska. Poniżej dzielę się z wami fragmentem mojego dziennika. Jako ciekawostka powiem, że moje wszystkie zgromadzone notatki ważyły 4 kg, tyle przez ten czas namazałam.

To mój zwierzyniec, który towarzyszył mi każdego dnia podczas mych samotnych chwil o poranku.

Jeśli podobał Wam się tekst i chcielibyście dowiedzieć się więcej o pracy w terenie i o moich małych odkryciach, dajcie znać w komentarzu.

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o