HYGGE – DUŃSKI PRZEPIS NA SZCZĘŚCIE

Szczęście i jego definicja były obiektem zainteresowania filozofów od czasów starożytnych. Próby stworzenia uniwersalnego pojęcia szczęścia okazały się wyrazem uporczywej i niespełnionej nadziei na osiągnięcie jakiegoś spójnego ujęcia tego słowa. Szczęście dla każdego człowieka wychowanego w innej kulturze, czy wartościach może oznaczać zupełnie coś innego. Dla jednych szczęściem jest rodzina, dla innych praca, która daje satysfakcję, dla innych grono oddanych przyjaciół. Nie ma uniwersalnej i ponadczasowej definicji szczęścia i nie ma jednego przepisu na to, by nasze życie było szczęśliwe.

Wielokrotnie w życiu pojawiają się takie momenty, że myślimy sobie „jeśli miałbym pieniądze to na pewno byłbym szczęśliwy”. W taką myślową pułapkę wpadłam kilka lat temu, kiedy uważałam, że źródłem wszystkich moich niepowodzeń jest brak zadowalającej pensji. Kiedy w końcu osiągnęłam satysfakcjonujący mnie poziom finansowy, nie wspomnę jakim kosztem, to okazało się że w moim życiu nie zmieniło się nic, oprócz jednego zera więcej na koncie. W środku w dalszym ciągu byłam tą zgorzkniałą i wiecznie niezadowoloną osobą, dodatkowo z pakietem chorób, których nabawiłam się w wyniku przepracowania i stresu. Wiadomo … pieniądze są nam potrzebne, by normalnie funkcjonować, ale nigdy nie sprawią że zaczniemy być szczęśliwi. Drogę do szczęścia musimy odnaleźć w sobie, a nie na koncie bankowym. Pieniądze powinny być skutkiem ubocznym naszego szczęścia, a nie celem samym w sobie. Szczęście czeka w ukryciu i wystarczy otworzyć swoje serce, by je dostrzec. Pamiętajmy na szczęście składają się małe elementy, rytuały naszego życia, które powodują że jest ono przyjemniejsze. Według Sokratesa „Szczęście to przyjemność, której się nie żałuje”.

Wybór Skandynawii jako kolejnego punktu naszej podróży nie był przypadkowy. Już przed wyjazdem na Karaiby, kiedy z przyczyn od nas niezależnych, utknęliśmy w Szwecji i Danii, ogromne wrażenie zrobił na mnie skandynawski styl życia. Moje zaskoczenie było tym większe, że nigdy nawet przez chwilę nie chciałam odwiedzić tych zimnych północnych krajów. Los bywa bardzo przewrotny i przez całą swoją podróż przez USA
i pobyt na Gwadelupie myślałam, że jeśli wrócę do Europy to tylko po to, by osiedlić się w którymś ze skandynawskich krajów i poznać tajemnicę szczęścia potomków Wikingów.

Od wielu lat Dania plasuje się na pierwszym miejscu w międzynarodowych badaniach na temat szczęścia. W świecie w którym największą wartością stała się kariera, pieniądze i władza, coraz więcej ludzi zaczyna wierzyć, że Duńczycy znaleźli klucz do szczęścia. Co jest zatem źródłem szczęścia według mieszkańców Danii?

Sekret szczęścia Duńczyków zawarty jest w tajemniczym słowie czyli hygge. Słowo to oznacza wygodę, przytulność i osiągniecie wewnętrznej równowagi. To łapanie ulotnych chwil, cieszenie się z małych rzeczy, tworzenie wokół siebie przyjaznych relacji i radość z bycia tu i teraz. Hygge to sztuka tworzenia miejsc estetycznych, ale i takich, gdzie można poczuć się swobodnie, odpocząć od zgiełku i tworzyć swoje małe rytuały codzienności. Duńczycy są moją inspiracją i ważną życiową lekcją, z której nauczyłam się umiejętności oceny rzeczy ważnych i ważniejszych.

Jaka jest zatem recepta na szczęście według Duńczyków? Być może to poczucie szczęścia jest jednak wynikiem niewielkich oczekiwań od życia, zadowalania się czymś małym, na przykład przyjemną atmosferą w trakcie spotkań towarzyskich, jakie cechuje hygge. Duński profesor epidemiologii Kaare Christensen z uniwersytetu w Odense uważa, że „Jeśli jesteś wielki i cały czas na szczycie, czujesz się zawiedziony i zmartwiony, jeśli coś nie idzie po twojej myśli. Na dole natomiast ludzie potrafią się cieszyć z małego”.

Niedawno brytyjski „The Economist” pisał, że urodzić się w Skandynawii to tak, jakby wygrać los na loterii” Sekret szczęśliwości Duńczyków tkwi w ich niewielkich wymaganiach. Są zadowoleni z tego, co dostają. Duńczycy nie mają wielkich oczekiwań wobec tego, co robią lub tego, co się im przytrafia. Po czterech miesiącach mieszkania wśród Duńczyków, z całą świadomością mogę potwierdzić te słowa. Pamiętajmy, że te wygórowane oczekiwania od życia i porównywanie się z innymi, powodują, że odczuwamy stałe uczucie porażki i frustracji. Porównując się z innymi często wypadamy w tych porównaniach dużo gorzej, bo jesteśmy dla siebie bardzo surowymi sędziami. Inni są piękniejsi, lepiej zarabiają, inteligentniejsi, mają więcej szczęścia w życiu. Taki mechanizm powoduje, że spada nam samoocena i jesteśmy bardziej podatni na odczuwanie stresu i depresję. Każdy z nas jest wyjątkowy i wartościowy, więc jeśli się do kogoś porównujemy, to tylko do osoby którą byliśmy wczoraj.

Jak być hygge???

Powracając do duńskiej definicji szczęścia, to istnieje kilka drobiazgów, dzięki którym Duńczycy umilają sobie życie. Co zawarte jest w słowie hygge i jakie czynności powodują, że Duńczycy są szczęśliwymi ludźmi?

Ruch na świeżym powietrzu

Od dawna wiadomo, że ruch to zdrowie, a nasz organizm uwielbia aktywność fizyczną, ponieważ czujemy się po nim zrelaksowani, a endorfiny wprawiają nas w poczucie szczęścia. Duńczycy spędzają większość wolnego czasu na świeżym powietrzu czy jest ciepło czy pada deszcz. Dania to kraina rowerów, gdzie ich ilość przewyższa ilość mieszkańców. Rower to najlepszy przyjaciel Duńczyka, który zawiezie go dosłownie wszędzie, do sklepu, do pracy, na spotkania, czy wieczorne wyjście.

Duńczycy uwielbiają się ruszać, czasem odnoszę wrażenie, że jest to wpisane w ich kulturę. Zajęcia na siłowni, aerobik czy inne nowoczesne formy zajęć ruchowych to ważny element ich życia. To jak codzienne jedzenie śniadania, wiemy że musimy je zjeść, ponieważ dostarczy nam energii na cały dzień. Sama staram się większość dnia spędzać na zewnątrz bez względu na warunki pogodowe. Dzięki temu czuję się wypoczęta, pełna energii i zadowolona. Nie jestem fanką zajęć ruchowych, więc staram się nadrabiać pracą fizyczną w ogrodzie lub długimi spacerami nad morzem.

Aranżacja wnętrz i oświetlenie

Duńczycy są mistrzami w tworzeniu przyjemnej i nastrojowej atmosfery za pomocą odpowiedniego oświetlenia. Kluczowe dla stylu hygge jest oświetlenie dające miękkie i subtelne światło o ciepłej barwie, które stworzy przytulny nastrój. Ważnym dopełniającym błogi nastrój elementem są również dodatkowe lampiony i świece zapachowe. Świetnym urozmaiceniem będzie również kominek – niekoniecznie tradycyjny, który doda przytulności wnętrzu oraz subtelnego ciepła.

Istotne w tworzeniu nastroju są przyjemne w dotyku tkaniny – poduszki, koce, dywaniki z owczej wełny – które stworzą poczucie miękkości aranżacji. Mile widziane są wszystkie przedmioty, które sprawiają, że czujemy się przyjemnie i komfortowo, coś co cieszy nasze oko i wywołuje uśmiech na naszej twarzy. Mogą to być pamiątki z podróży, fotografie czy obrazy. Te wszystkie przedmioty i elementy dekoracji sprawiają, że czujemy się bezpiecznie i tak po domowemu.

Relacje społeczne i rodzina

Najważniejszą wartością w życiu Duńczyków jest rodzina i przyjaciele, a także silne poczucie więzi wspólnotowych. Duńczycy należą do wielu organizacji, stowarzyszeń czy grup lokalnych. Chętnie wspierają różne inicjatywy społeczne, mające służyć polepszeniu przestrzeni w której żyją. Ważnym elementem dnia jest wspólny posiłek i długie rozmowy przy stole. Jest to czas kiedy można porozmawiać na ważne tematy, czy po prostu miło spędzić czas w gronie rodzinnym. Do domu Duńczyków codziennie ktoś wpada na kawę czy wieczornego drinka. Weekend to obowiązkowe spotkania ze znajomymi przy lampce wina czy pysznej herbacie. Te spotkania są niezobowiązującymi odwiedzinami, do których nikt specjalnie się nie przygotowuję. Zawsze znajdzie się butelka dobrego wina czy jakaś przekąska. W tym wszystkim chodzi przecież o bycie razem. Miło jest się pośmiać i pożartować w fajnym towarzystwie, pogadać o minionym tygodniu czy dobrze się bawić przy wspólnym graniu w planszówki.

Duński dom przypomina mi trochę moje dzieciństwo, kiedy to mieszkaliśmy wspólnie z dziadkami w małym mieszkaniu na typowym blokowisku z lat 60/70. Wspólne oglądanie telewizji i pierwszych hitowych zachodnich telenoweli, podjadając chleb namaczany w śmietanie z cukrem, wspólne gotowanie posiłków, czy przyjmowanie gości i rozmowy do późnych godzin wieczornych. To właśnie były momenty, które powodowały, że miałam szczęśliwe dzieciństwo. Dlatego czasami warto zamiast kolejnej godziny przed telewizorem wziąć kawałek dobrego ciasta i odwiedzić znajomych, czy wpaść na herbatkę do rodziców czy dziadków. Rozmowa z bliskimi czy przyjaciółmi jest lekiem na każdy smutek, który nam doskwiera. To drugi człowiek jest źródłem naszego największego szczęścia, więc nie warto oddalać się od siebie. Nie ma nic ważniejszego, niż ludzie których kochamy.

Kuchnia i jedzenie

Gotowanie to jedna z tych czynności, które mają największy potencjał do bycia hygge. Mieszkańcy duńskich wysp często gotują z bliskimi, by przyrządzone w ten sposób potrawy zjeść potem przy wspólnym stole. Zazwyczaj są to proste dania składające się z dobrej jakości ekologicznych składników. Duńczycy to łasuchy i w każdym domu musi się znaleźć coś słodkiego, co umili nam chłodne zimowe wieczoru. Na stołach króluje marcepan, gotowany ryż na mleku z migdałami i bitą śmietaną, typowe duńskie słodycze z lukrecją i aromatyczne cynamonowe bułeczki. Kawałek dobrego ciasta potrafi zdziałać cuda i wyleczyć nas z ponurego nastroju. Nie warto jest w takich momentach przejmować się kaloriami czy fałdkami na brzuchu, czy bycie chudym sprawi, że będziemy szczęśliwsi? Nie sądzę…

Moje własne hygge

Udało mi się odnaleźć swoje szczęście w podróży, na małej dzikiej karaibskiej plaży i arizońskiej pustyni. Dania i duńskie hygge to idealna przestrzeń, bym mogła zatrzymać swoje odnalezione szczęście i pozwolić mu zakwitnąć. Żyjąc zgodnie z duńską filozofią szczęścia moje hygge to picie porannej kawy na zielonej trawie w otoczeniu drzew owocowych, obcowanie ze zwierzętami, kubek dobrej herbaty w bujanym fotelu, kiedy na zewnątrz robi się rześko i gorące kąpiele w blasku świec. To bycie tu i teraz, życie w harmonii z samą sobą i w zgodzie z naturą. Cudownie jest zauważać małe rzeczy i czerpać z nich radość. To przecież małe rzeczy są źródłem naszego codziennego szczęścia. Skupiając się na dużych, zapominamy o drobiazgach, które są kwintesencją naszego dobrego samopoczucia.

Szczęście naprawdę nie jest mitycznym, ukrytym skarbem, który ukryty jest gdzieś poza naszym zasięgiem. Jest ono na wyciągnięcie ręki, wystarczy po nie sięgnąć. W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili. Zacznijmy doceniać to co mamy, a okaże się że mamy tak wiele. Kiedy będziemy szczęśliwi sami ze sobą, to będziemy przyciągać do sobie samych szczęśliwych ludzi, a wtedy czyniąc siebie nawzajem jeszcze bardziej szczęśliwymi, będziemy pomnażać i pogłębiać to szczęście.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
0
0
    0
    Koszyk
    Twój koszyk jest pustyPowrót do sklepu
      Przewiń do góry