Haiti,  Karaiby

JESTEM SOBIE PRZEDSZKOLACZEK. JAK WYGLĄDA DZIEŃ W HAITAŃSKIM PRZEDSZKOLU

Na początek może zróbcie sobie kubek gorącej kawy albo herbaty, usiądźcie wygodnie w fotelu bo za chwilę, niczym w reklamie czekolady Wedla, odzyskacie w sobie swą dziecięcą radość. Odkryję dziś przed Wami krainę radości, sięgającej zenitu i szczerości, dzięki której odzyskujemy wiarę w siebie i w to dokąd zmierzamy. Nie będzie to niestety podróż do Nibylandii, a ja nie zamienię się w Piotrusia Pana czy dzwoneczka. Tą opisywaną przeze mnie krainą jest haitańskie przedszkole w którym największy ponurak odzyskał by radość życia. Przedszkole było moim ulubionym miejscem w którym spędzałam każdą chwilę wolną od szkolnych obowiązków. Wyobrażacie sobie całą gromadkę uroczych, cudnie ubranych dzieciaczków z finezyjnie zaplecionymi włoskami, które już od progu dosłownie skaczą z radości na twój widok. Kilkanaście uśmiechniętych buziek i czułe uściski na powitanie sprawiały, że od razu miałam poczucie, że jest we właściwym dla mnie miejscu.

PRZESTRZEŃ PRZEDSZKOLNA – ZAPRASZAM DO ŚRODKA

Haitańskie przedszkole znacznie odbiega od tego które znamy. Wszystko tu wygląda inaczej, zaczynając od budynku, ławek, materiałów szkolnych skończywszy na zasadach, zachowaniu dzieci i stosunku do nauczyciela. Głównym założeniem haitańskiego przedszkola jest opieka nad dziećmi i organizacja im czasu wolnego pod nieobecność rodziców. Nauczanie samo w sobie jest tylko jednym niewielkim elementów systemu edukacji na tym poziomie. Podczas moich wielu obserwacji dzieci zazwyczaj śpiewały piosenki, uczyły się podstaw francuskiego, alfabetu kreolskiego, kolorów i figur geometrycznych. W przedszkolu nie istnieje podział na grupy wiekowe, dzieci od 3 do 5 roku życia uczą się wspólnie. Budynek przedszkola ma dwa pomieszczania. Pierwsze to sala zabaw przeznaczona do zabaw ruchowych, drugie natomiast to sala lekcyjna.

Dzieci podlegają określonemu rytmowi dnia, który obowiązuje od otwarcia do zamknięcia przedszkola. Placówka jest czynna w godzinach 8.30 – 12.00. Większość dzieci jest przyprowadzana punktualnie, by nie zaburzać określonego porządku dnia. Przed rozpoczęciem zajęć nauczyciel przygotowuje materiały do lekcji, tablicę i inne pomoce dydaktyczne. Dzieci w tym czasie siedzą grzecznie w ławeczkach i czekają na rozpoczęcie lekcji.

Największym zaskoczeniem była dla mnie dyscyplina na lekcji, która jest niezbędnym elementem procesu nauczania. Dzieci zajmowały miejsce w ławkach i spokojnie bez rozmów czekały na rozpoczęcie zajęć. Wyobrażacie sobie taką sytuację w naszym polskim przedszkolu, te nieruchome i milczące niczym posągi dzieci? Z doświadczenia wiem, że to marzenie ściętej głowy i cel nie do zrealizowania. Pracując w przedszkolu wiem jak ciężko sprawić, by dzieci cię słuchały tym bardziej, że jesteś nauczycielem dochodzącym, a nie wychowawcą. Odwrócisz na sekundę głowę, a już robi się harmider i tracisz kontrolę nad sytuacją. Na Haiti takie zachowanie traktowane jest jako objaw braku szacunku do nauczyciela. Dzieci nie odzywają się nie pytane, wiedzą kiedy jest jest czas na zabawę, a kiedy trzeba uważnie słuchać nauczyciela. Praca w takich warunkach to miód na moje usta. Miałam wielokrotnie ochotę je wszystkich za to wycałować w podziękowaniu za to, że są takie kochane.

W takich sytuacjach jak powyższa nie byłabym sobą, gdybym nie przełożyła tej sytuacji na nasze polskie podwórko. Zaczęłam więc zastanawiać się nad tymi wszystkimi polskimi dziećmi z pseudo nadpobudliwością psychoruchową. Najlepszym chyba lekarstwem na tą jakże poważną w skutkach dolegliwość jest po prostu dyscyplina. Na Haiti rodzice mądrze dyscyplinują dzieci, ucząc ich poprawnych zachowań w stosunku do siebie i najbliższych. Okazywanie szacunku i pomoc starszym jest fundamentalną zasadą wpajaną dziecku od najmłodszych lat. Śmiało mogę takie wniosek wysnuć bo odwiedziłam ponad 10 szkół w których spędziłam ponad 60 godzin i w żadnej z nich nie spotkałam się z takim syndromem czy wieloma innymi dziwactwami, które wmawiane są rodzicom na usprawiedliwienie ich wychowawczego lenistwa. Totalna klęska bezstresowego wychowania skłoniła nas pedagogów i rodziców do powrotu do korzeni, czyli mądrego dyscyplinowania, które stało się bardzo popularne ostatnimi czasy. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że nie trzeba mieć skończonych nie wiadomo jakich studiów, żeby stwierdzić z którym dzieckiem rodzice pracują w domu, a które zostawiane jest samemu sobie. Oj trochę chyba zboczyłam z tematu, ale musiałam wyrazić własną opinię bo w zetknięciu się z takim porządkiem rzeczy jaki jest na Haiti, zaczęłam krytycznie patrzeć na to się dzieje w polskiej szkole.

DZIEŃ Z ŻYCIA PRZEDSZKOLAKA

Wracam zatem do myśli przewodniej. O godzinie 09:00 rano zaczynają się zajęcia od sprawdzenia listy obecności i modlitwy. Nauczyciel wyrywkowo przepytuje dzieci z materiału, który poznali na poprzedniej lekcji. Prosi dzieci o napisanie na tablicy wybranej samogłoski i znalezienie słowa zaczynającego się na daną literę.

Po krótkim powtórzeniu następuje wprowadzenie nowych treści oraz śpiewanie znanych dzieciom piosenek. Zajęcia edukacyjne prowadzone są tradycyjną metodą podającą w formie wykładów. Kiedy wyraz twarzy dzieci wskazuje na to, że wiedza ich troszkę zmęczyła, przychodzi czas na drugie śniadanie. Dzieci przynoszą gotowe posiłki z domu. W przedszkolu otrzymują tylko coś do picia, zazwyczaj sok w kartoniku albo przekąskę typu herbatniki. Przed każdym posiłkiem dzieci ustawiają się w rzędzie i idą na zewnątrz umyć rączki przed posiłkiem.

Po obowiązkowym myciu rąk, dzieci około godziny 10:00 zaczynają drugie śniadanie. Posiłki, które przynoszą z domu są zdrowe i pełnowartościowe. Rodzice dbają o to, by dzieci zdrowo się odżywiały. W dziecięcym menu znajdziecie makaron z sosem pomidorowym z dodatkiem ryby, ryż z fasolą i kawałkami mięsa lub ryby, banany smażone, kasza kukurydziana lub przekąski typu lokalne herbatniki. Dzieci dzieliły się ze mną swoim posiłkiem o czym wspominałam tutaj. Ten wzruszający gest pokazuje, że dziecko już od najmłodszych lat uczone jest dzielenia się tym, co mają z drugim człowiekiem.

Po skończonym posiłku, który trwał miałam wrażenie w nieskończoność, przyszła pora na zabawę. Dzieci udają do sali obok i skaczą sobie do woli. Niektóre wybierają bardziej statyczną formę rozrywki bawiąc się klockami w sali lekcyjnej. Wyobraźnia dzieci nie zna granic, wymyślają sobie sami zabawy w kółeczku, grają w berka czy urządzają zawody kto najwyżej podskoczy. Jak widać posiadanie wyszukanych zabawek nie jest potrzebne by się dobrze bawić.

Po zajęciach ruchowych przyszedł czas na odpoczynek. Dzieci wracają do sali lekcyjnej by uciąć sobie drzemkę. Na pewno teraz nasuwa Wam się pytanie w jaki sposób to robią, skoro w sali są tylko stoliki i krzesełka. Każdy sposób jest przecież dobry by na chwilę zamknąć oczka i odpocząć.

Po półgodzinnej drzemce zostało zaledwie kilkadziesiąt minut do końca pobytu dzieci w przedszkolu. Ten czas zagospodarowany jest na taniec i piosenkę, pracę twórczą i rysowanie tego, co podpowie im wyobraźnia.

Jeśli pojawi się konieczność skorzystania z toalety, wtedy dzieci w obecności nauczyciela wychodzą na zewnątrz i załatwiają swoje potrzeby w pięknych okolicznościach przyrody.

MATERIAŁY DYDAKTYCZNE

Jesteście ciekawi jakimi materiałami dysponuje nauczyciel i z czego korzystają dzieci podczas swoich zabaw? Tu czeka Was miłe zaskoczenie jak niewiele potrzeba, by być dobrym nauczycielem i jak niewiele trzeba, by było ciekawie. Wiadomo, że okres przedszkolny to czas gier i zabaw, więc potrzebujemy do tego zabawek. Przedszkole zaopatrzone jest w podstawowy zestaw do zabawy – drewniane klocki i figurki.  Kiedy człowiek nie ma pod ręką gotowych zabawek, wtedy rozwija się kreatywność własna by stworzyć je samemu. Zwykłe klocki, stają się elementem wielu zabaw oraz pomocą dydaktyczną w trakcie nauki liczenia, kolorów i rozpoznawania figur geometrycznych. Mimo braku specjalistycznych pomocy dydaktycznych sala lekcyjna jest kolorowa i przyjazna dzieciom. Na ścianach namalowane są owoce i warzywa, alfabet i cyferki czyli wszystko to, co dziecko powinno wiedzieć na tym etapie edukacyjnym. Jeśli chodzi o podręczniki i programy nauczania to nie spotkacie ich w takiej formie jaką znamy. Nauczyciel sam dobiera treści, które chce przekazać dzieciom. Czasem jakieś NGO-sy wpadną na absurdalny pomysł, by zaopatrzyć haitańską szkołę czy przedszkole w podręczniki. Na jedne z takich „wspaniałych darów” natknęłam w toku moich naukowych obserwacji. Były to darmowe książeczki dla przedszkolaków do języka francuskiego. Przeglądając ten podręcznik zastanawiałam się po co dziecku mieszkającemu w kraju w którym temperatura nie spada poniżej 24 stopni, wiedza na temat zimy, rękawiczek, czapek i bałwanków. Czy na tym etapie edukacyjnym i w tej strefie klimatycznej naprawdę jest ona niezbędna?

DO WIDZENIA I DO JUTRA

Kiedy już dziecięce główki napełnione zostały wiedzą, a brzuszki pysznym jedzeniem przyszła pora się pożegnać. Dzieci opuszczają przedszkole o godzinie 12:00 – 12.15 i w towarzystwie rodziców, rodzeństwa lub bliskich sąsiadów rozchodzą się do domów. Są sytuacje, że rodzice muszą coś załatwić i uprzedzają, że przyjdą później. Wtedy dziecko idzie razem z nauczycielem do jego domu i tam oczekuje na rodzica. Wielokrotnie zdarzało mi się zabierać ze sobą taką uroczą zgubę i prowadzić je za rączkę pod dość wysoką górę. Tu dzieci uczą się samodzielności jak tylko postawią pierwsze kroki. Żadna kobieta na Karaibach nie wozi dziecka w wózku. Po pierwsze jest to nie praktyczne, a po drugie kobiety wychodzą z założenia, że dziecko samo musi chodzić na własnych nogach. Mądrość tutejszych kobiet, codziennie mnie intryguje i zadziwia. Jak widać świat haitańskiego przedszkolaka to czas zabawy i beztroski. To zaskakujące, że tak odległe miejsce, gdzie żyją inne zwierzęta, gdzie jest inna roślinność, a i ludzie wyglądają inaczej dostrzegamy uniwersalność zabaw. Różnice nas fascynują i frapują, to dzięki nim uczymy się tego czego sami nie znamy lub tego, co w naszej kulturze odchodzi w zapomnienie.

Pamiętajmy zatem, że szczęśliwe dzieciństwo to beztroska zabawa, poznawanie świata i czas spędzony wspólnie z rodzicami, a nie piąte już z kolei zajęcia pozalekcyjne. Czasami zwykły wspólny spacer czy powiedzenie dziecku miłego słowa znaczy więcej, niż zakup popularnej na rynku zabawki.

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Agnieszka
Gość
Agnieszka

W prostocie tkwi geniusz, w prostocie tkwi piękno – to są słowa które nasunęły mi się po przeczytaniu. Poza tym bardzo wzruszyły mnie ostatnie słowa, właśnie za parę minut wybieram się z synem na rowerową wycieczkę, może coś fajnego do zjedzenia, dobry sok, świetną kawę – taki wspólny czas z okazji Dnia Dziecka. I nie ważne że to dziecko to dorosły, 25 letni mężczyzna. Pozdrawiam 🙂