zoo humains
Moim zdaniem

LUDZKIE ZOO – NIECHLUBNA HISTORIA EUROPY

Istnieją  pewne historyczne prawdy w obliczu których brakuje słów. Fakty, których nie można zrelacjonować, opowiedzieć, a tym bardziej znaleźć dla nich usprawiedliwienia. Taką właśnie prawdą jest istnienie ludzkich zoo, które były największą atrakcją w wielu europejskich miastach. Ludzkie ogrody zoologiczne nie są elementem fabuły filmu z pogranicza science fiction, a wstydliwą historią z białym człowiekiem i Innym w roli głównej.

zoo humains
Indiens Galibis. Jardin d’Acclimatation de Paris. Affiche creee en 1882. Photo Julie Cheret/ Groupe de Recherche Achac

Wystawa ZOO Humains

Kiedy zobaczyłam po raz pierwszy film dokumentalny i wystawę Zoo Humains w Memorial Acte w Pointe a Pitre, nie mogłam uwierzyć w skalę występowania tego zjawiska. Jako badacz kultury Karaibów, problematyka rasizmu, niewolnictwa jest mi bardzo bliska ze względu na spuściznę kolonialną karaibskich wysp. Wielokrotnie w naukowej literaturze czytałam o fenomenie ludzkich ogrodów zoologicznych w kontekście dyskryminacji rasowej. Dopiero ta wystawa otworzyła mi oczy na komercyjno – rozrywkowy charakter tego precedensu.

ludzkie zoo

Wystawa Zoo Humains jest tragiczną opowieścią o kobietach, mężczyznach i dzieciach z Azji, Afryki, Oceanii, Ameryki, wystawianych w cyrkach, kabaretach, ogrodach zoologicznych w największych miastach Europy, Ameryki przez prawie pięć wieków od 1490 do 1958 r. Jedna z ludzkich wystaw prezentowana była również w Warszawie. 

Człowiek kontra bestia

Cywilizacja europejska jest jedyną, która od starożytności przejawiała ciekawość świata i chęć nie tylko jego opanowania i zdominowania, ale i poznania pozostałych mieszkańców planety czyli Innych. Odmienność od zawsze budziła zainteresowanie, intrygowała, a zarazem budziła strach lub odbierana była jako dziwactwo.

ludzkie zoo
Signor Farini (William Leonard Hunt) with „Krao” Źródło: internet

Kiedy Europejczycy masowo zaczęli podbijać i kolonizować obce terytoria, rdzennych mieszkańców uznano za ludzi prymitywnych i nieucywilizowanych „dzikusów”. Już sama nazwa wskazuje na niższą pozycję, jaką zajmuje rasowo Inny względem białego człowieka. Kolonialne spotkanie „cywilizowanego” z „dzikim” było zatem aktem pozbawienia Innego praw przynależności do gatunku ludzkiego, a zarazem otwartą drogą do licznych najhaniebniejszych nadużyć, w które obfituje historia kolonializmu.

ludzkie zoo
Buschmen [groupe] Źródło: Guadeloupe Actualites

Pierwsze relacje XVIII wiecznych podróżników przedstawiały Innych jako niebezpieczny i prymitywny podgatunek, pozbawiony cech ludzkich. Marynarskie i podróżnicze opowieści rozpalały wyobraźnię i wykreowały mit, że to, co odległe, jest inne, a im bardziej odległe, tym jeszcze bardziej – inne. Literatura karmiła wyobraźnię mrożącymi krew w żyłach opowieściami o bezwzględności „dzikusów”, co wyzwalało w podróżnikach ducha przygody. Powieściopisarze często podkreślali opozycję między światem cywilizacji a światem tych, którzy nie wymyślili proszku lub kompasu oraz tych, którzy nie odkryli mórz ani lądów. 

Tak rozpoczęła się kolonialna propaganda i kreowanie karykaturalnego portretu Czarnych i Afryki. Ta afrykańska fikcja była początkiem ludzkich zoo oraz zaczątkiem wcielania w życie nazistowskiej teorii o podludziach.

ludzkie zoo
Wystawa całej rodziny. źródło: energia.city

Ludzkie zoo jako namiastka egzotycznego świata

Dalekie podróże były dość kosztownym i ryzykownym przedsięwzięciem, zatem nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Wtedy narodził się pomysł, by sprowadzić egzotyczny świat do Europy, aby ludzie mieli możliwość poznania odrębnych kultur. Europejscy i amerykańscy podróżnicy mieli za zadanie sprowadzenia do Europy członków skolonizowanej społeczności, a w zamian mogli liczyć na umieszczenie swojego nazwiska wśród czołowych światowych badaczy. Porywano całe rodziny, małe dzieci, niemowlęta, kobiety w ciąży, kapłanów i kapłanki, niezamężne kobiety, najstarszych w plemieniu, by wystawiać ich w europejskich cyrkach i ogrodach zoologicznych. Niestety większość z nich umierała na statkach z powodu, chorób, wycieńczenia i głodu lub w Europie za sprawą nieludzkich warunków w jakich przyszło im egzystować.

ludzkie zoo
Grupa Igorrotów w przerwie pomiędzy występami. Ciekawscy mieszkańcy Nowego Yorku przyglądają się „dzikim” w ludzkim zoo na Coney Island. Zródło: Pomijane

Same wystawy nie były tylko formą rozrywki i żywego, etnologicznego przedstawienia. Organizatorami byli często sami naukowcy, którzy zacierali ręce, by na żywym eksponacie, prowadzić badania i udowodnić wyższość białej rasy. Jak grzyby po deszczu pojawiły się naukowe teorie głoszące, że biały mężczyzna jest bardziej rozumny, krzepki niż mężczyzna rasy żółtej, czerwonej czy czarnej. Antropologia widziała w ludzkim zoo okazję do bliższego zbadania kultur, a samo miejsce stał się swoistym laboratorium, gdzie można było spotkać wszystkie istniejące rasy.

ludzkie zoo
Mała dziewczynka na wybiegu w ludzkim zoo. źródło Pomijane

Antropolog William John McGee wysnuł teorię, że biała rasa jest jedną z najlepszych i zawsze kroczyła naprzód, podczas gdy pozostałe tkwiły w przeszłości. Przerobił teorię ewolucji Darwina, by móc wyjaśnić fizyczne różnice pomiędzy rasami. Darwin postrzegał człowieka jako jeden gatunek natomiast McGee uważał rasy za etapy jego ewolucji od pigmejów na samym dole, do białej rasy na szczycie. Ponieważ Pigmeje byli tak różni, to McGee wierzył, że są ogniwem łączącym ludzi i małpy, czyli najniższym ze szczebli ewolucji. Ludzkie ogrody zoologiczne stały przejściem od rasizmu wyłącznie naukowego do jego szybkiej popularyzacji.

ludzkie zoo
Princesse. Fête Foraine. Muséum [France], carte postale, c.1890. Groupe de Recherche Achac/DR

Ludzie duchy

Nie są znane imiona wszystkich ludzi wystawianych w europejskich ludzkich zoo. Znany jest jednak życiorys Pigmeja Ota Benga z belgijskiego Kongo, który po pokazie na wystawie w USA w 1904 roku trafił do zoo na Bronksie, jako rzekome brakujące ogniwo w procesie ewolucji. Ota Benga był najcenniejszą zdobyczą dla świata naukowego. Został przebadany przez czterech czołowych amerykańskich naukowców w tym Medisona Granta, antropologa, znanego ze swoich rasistowskich przekonań i zamiłowania do eugeniki.

pigmej Ota Benga
Najsłynniejszy Pigmej Ota Benga ze swoją małpką. Źródło: Pomijane

Kolejnym żywym eksponatem była Saartjie Baartman znana jako „hotentocka Wenus„. Urodzona, prawdopodobnie w pobliżu rzeki Gamtoos, (obecnie Prowincja Przylądkowa Wschodnia w RPA) około 1789 roku, pochodząca z ludu Khoikhoi. Zgodnie z chrześcijańską praktyką kolonialną, prawny właściciel nadał jej holenderskie imię Saartjie, będące zmiękczeniem imienia Sarah. Charakterystyczną cechą plemienia, z którego pochodziła była lordoza i steatypogia, czyli silne predyspozycje do gromadzenia się tłuszczu na pośladkach, typowe dla niektórych populacji afrykańskich. Inną nietypową cechą Saartje był przerost warg sromowych mniejszych, co nazywane jest fartuszkiem hotentockim.

ludzkie zoo Saartjie
Próba odtworzenia ciała Saartjie Baartman, źródło; Pomijane

Pobyt w Europie dla Saartjie Baartman był pasmem upokorzeń. Trzymana w klatce, musiała pozwalać widowni podziwiać szczegóły swej anatomii, znosząc upokarzające spojrzenia i szyderstwa rozochoconych widzów. Kiedy Anglików przestało szokować i bawić ciało kobiety, oddali ją Francuzom, dla których stała się cennym obiektem badań medycznych. Nawet po śmierci kobieta nie zaznała spokoju i w dalszym ciągu była interesującym eksponatem. Jej mózg, odbyt i narządy płciowe zostały zakonserwowane  i umieszczone w słoikach wypełnionych formaliną, a szkielet dokładnie odbudowany. Od lat 40 XX wieku mieszkańcy RPA apelowali o zwrot szczątków Sary, ale dokonano tego dopiero w 2002 roku i pochowano ją na ojczystej ziemi zgodnie z afrykańską tradycją.

Saartjie Baartman
Saartjie Baartman (źródło: odkrywamyzakryte)

Kolejnym żywym eksponatem była Julia Pastrana, Meksykanka znana z bujnego owłosienia swojego ciała. W rzeczywistości Julia cierpiała na wrodzoną hipertrichozę. Była drobnej postury: miała niecałe 138 cm wzrostu i ważyła 50 kg. Całe jej ciało, z wyjątkiem wnętrza dłoni i podeszew stóp, było pokryte włosami. Opisywana była jako osoba inteligentna, posługująca się trzema językami, lubiąca śpiew i taniec. Julia reklamowana była jako dziecko Meksykanki i małpy bądź niedźwiedzia, otrzymując przydomek Damy Pawiana. Julia już za życia była przedmiotem badań naukowych. Alexander B. Mott uznał ją za mieszańca człowieka z orangutanem. Dopiero kolejny z naukowców – Samuel Kneeland Jr. uznał ją za człowieka. Podobnie jak w przypadku Sary, ciało Julii nawet po śmierci było wystawiane jako ciekawostka etnologiczna.

Julia_Pastrana
Julia Pastrana na XIX-wiecznej litografii. źródło; wikipedia

Sukces wystaw i miliony odwiedzających

Przez ponad sto lat od  1810 roku do drugiej wojny światowej w 1940 roku, przemysł cyrkowy i ludzkie zoo fascynowały miliony ludzi. Ostatnia wystawa prezentująca ludzi miała miejsce w 1958 roku w Belgi. Niestety do dzisiejszego dnia istnieją ludzkie rezerwaty, które w dalszym ciągu „cieszą” i „bawią” oko białego człowieka. „Ludzkie ogrody zoologiczne” miały tak naprawdę na celu wytyczenie granicy i hierarchii pomiędzy tak zwanymi „cywilizowanymi” i tak zwanymi „dzikusami”. Przez taki precedens rozwinęły się uprzedzenia i odrzucenia z powodu koloru skóry czy odmienności kulturowej. Inność stała się formą rozrywki i i podwyższenia rangi ucywilizowania wśród białych ludzi. 

ludzkie zoo
Les Malabres, Jardin d’Acclimations [Paris, France], affiche signée G.Smith, 1902. ©Groupe de recherche Achac/DR

Po obejrzeniu wystawy nasunęło mi się wiele pytań, refleksji nad znaczeniem pojęcia człowieczeństwo. Misja cywilizacyjna Europejczyków nie miała nic wspólnego z szlachetnymi intencjami i oficjalnie głoszonymi hasłami. Pod fartuszkiem kolonizacji kryła się żądza władzy i pieniędzy, kosztem godności oraz życia ludzkiego. Tak naprawdę między kolonizatorem a kolonizowanym było miejsce tylko na przymusową pracę, zastraszanie, nieufność, ignorancję i degradację człowieczeństwa. Czy fakt, że ktoś różni się od obowiązujących norm, wyglądem, prezentujący odmienność w wymiarze psychologicznym, mentalnym, behawioralnym, zasługuje na takie upodlenie, upokorzenie i odarcia z ludzkiej godności? To próżność i dostęp do naukowych narzędzi sprawił, ze biały człowiek z nieuzasadniona pewnością stwierdził, że biała rasa stoi wyżej w ewolucji, niż inne rasy. Nie znalazłam żadnego usprawiedliwienia tego niemoralnego precedensu oprócz poczucia wyższość, a może niskiej samooceny białego człowieka. Tacy dumni, inteligentni, przedstawiciele zachodniego, cywilizowanego świata, stworzyli chaniebną historię, w której naprawdę trudno jest osądzić, kto tak naprawdę był „dzikusem”.

 

Polecam obejrzenie krótkiego filmu, który można zobaczyć podczas wystawy Zoo Humains

 

 

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o