Gwadelupa,  Karaiby

„NA STRAGANIE W DZIEŃ HANDLOWY” WITAJ NA KARAIBSKIM TARGU

Wszystkie bliskie mi osoby wiedzą, że jestem nałogowym warzywożercą. Dzień bez warzyw i owoców jest dniem straconym, a mój organizm bez ich codziennej porcji przeżywa swoisty rollercoaster. Słów kilka za co kocham Karaiby najbardziej? Oczywiście za te kolorowe bazarki z uginającymi się od egzotycznych warzyw i owoców stołami. Czegóż tu nie ma? Kiście dojrzałych lokalnych mikroskopijnych bananów, lokalne pomarańcze, dorodne ananasy, mango, awokado, melony i mnóstwo innych owoców zgrabnie ułożonych w malownicze stosiki. Półki zastawione kolorowymi butelkami rumu w których można dostrzec kawałki owoców czy finezyjnie udekorowane słoiczki z konfiturami. W powietrzu unosi się zapach przypraw; świeżego cynamonu, goździków i anyżu, co sprawia że to miejsce nabiera magicznego charakteru. Mogłabym spacerować tam całymi dniami, pochłaniając wszystkimi zmysłami ten zapach świeżych owoców i aromatycznych przypraw.

OWOCOWY ZAWRÓT GŁOWY

Przez miesiąc zdążyłam spróbować różnych egzotycznych nowości: karamboli, owocu przypominającego pięcioramienną gwiazdę, grandilli owocu ze słodkim papkowatym miąższem w środku i sapotilli, która okazała się być nie do końca trafionym wyborem, może przez swą niedojrzałość i cierpkość. Największą jednak radość sprawiło mi znalezienie mojej ukochanej gravioli, którą po raz pierwszy skosztowałam na Haiti i o której marzyłam każdego dnia będąc w Polsce. Próbowanie coraz to nowych owoców i warzyw jest dla mnie prawdziwą ucztą, podczas której czuję takie podekscytowanie jakbym otwierała kinder niespodziankę z nadzieją, że trafi mi się ludzik😀

Nie lada wyzwaniem jest opisanie niepowtarzalnego smaku tych wszystkich egzotycznych warzyw i owoców, a jeszcze większym wyzwaniem jest podanie ich nazwy. Każdy owoc ma kilka nazw w zależności w jakim kraju go spożywacie. I tak z niczym nie kojarząca się obca nazwa może okazać się zwykłym mango lub jabłkiem. Przygotowałam specjalnie dla Was moje TOP 10 najciekawszych owoców i warzyw, których nie znajdziecie w Polsce. No chyba, że o czymś nie wiem;)

AMPALAYA

Przepękla ogórkowata, balsamka ogórkowata, bitter melon, bitter gourd, gatunek rośliny z rodziny dyniowatych o lekko gorzkawym smaku. Ze względu na swoje właściwości polecany jest osobom chorym na anemię. Ja przygotowuję ją z podduszoną cebulką, papryczką i jajkiem, taka trochę zakręcona jajecznica, palce lizać.

CHAYOTE

Kolczoch jadalny, Christophine (Francuskie Antyle), chouchou (Madera), mirliton (Haiti) gatunek rośliny z rodziny dyniowatych. Warzywo nazywam wspomnieniem naszej polskiej kalarepy, w smaku bardzo mi ją przypomina. Można ją nadziewać warzywami lub mięsem, można przyrządzać z niej zupy kremy lub dodawać do sałatki. Ja jem ją na surowo z niewielką ilością soli i pieprzu. Jest naprawdę pyszna.

BREADFRUIT

L’arbre à pain, chlebowiec właściwy gatunek rośliny z rodziny morwowatych. Miąższ owoców może być spożywany na surowo, choć nie polecam jeśli owoc jest niedojrzały. Mi osobiście najlepiej smakuje gotowany. Na Karaibach zastępuje ziemniaki. Można go również smażyć, kisić i piec. Podczas obierania trzeba uważać na wydobywający się sok jest bardzo klejący. Proponuję obrane kawałki zamoczyć  przed gotowaniem w zimnej wodzie.

FRUIT DE LA PASSION – GRANDILLA

Męczennica, szerzej znana jako marakuja. Owoce te mają jadalny miąższ o barwie szarej, który najlepiej zjeść łyżeczką. Smak granadilli przypomina nieco agrest jest lekko kwaskowy. Z miąższu przygotowywane są także przetwory, lody, soki, dżemy i koktajle oraz nadzienie do mięs. Ma dość intensywny perfumowany zapach, co nie każdemu może odpowiadać. Czasami dodaję odrobinę miąższu do lemoniady na bazie limonki i melona.

SAPOTILLE

Pigwica właściwa, sapodilla, sączyniec właściwy – gatunek drzewa z rodziny sączyńcowatych. Kulistawa jagoda pokryta cienką, brązowoszarą skórką, pod którą znajduje się słodki, żółtawozielony, ziarnisty miąższ. Owoc smaczny pod warunkiem, że jest dojrzały. Może być  wykorzystywany do przerobu na dżemy, marmolady. Osobiście nie przypadł mi to gustu.

CARAMBOLIER

Karambola, oskomian pospolity owoc przypominający gwiazdę. Bardzo smaczny słodki, w zależności od odmiany, mniej lub bardziej cierpki. Stosuje się go do robienia soków lub jako ozdoba w sałatce owocowej. Trzeba uważać bo może być trująca, odnotowano 6 przypadków zatrucia na Martynice.

POMME MALACA

Czapetka malajska – a tak zwyczajnie po „chłopsku” są to jabłka z Antyli. Mają niepowtarzalny smak. Na początku wydają się lekko cierpkie, a za chwilę wydobywa się ich słodycz. Może trochę wrażenie jak po zjedzeniu naszej aronii. Bardzo często dodaję je do semoliny jako element dekoracyjny.

CORROSOLIER

Może być Wam znany pod nazwą graviola, flaszowiec, soursop, czerymoja Smak bardzo oryginalny, słodkawo – kwaśny, przypominający krem poziomkowo – ananasowy. Jest to mój numer jeden na liście. Uwielbiam smoothie, przygotowywane na bazie tego owocu z dodatkiem bardzo dojrzałego banana i imbiru.

IGNAME

Pochrzyn, Jam, Yam, roślina należąca do rodziny pochrzynowate. Jadalna jest bulwa, która zawiera jasny miąższ, koloru białego lub kremowego. Bardzo klejący, niewygodny i ciężki do odbierania najlepiej obierać go małą tutejszą maczetą 😉 Bulwy jedzone są w całości lub przerabiane na mączkę. Można je gotować, smażyć lub piec. Nadają się do sałatek, potraw warzywnych i mięsnych.

PIMENTS DES ANTILLES

Pieprz znany jako pieprz habanero jeden z najostrzejszych na świecie. Wyglądem przypomina małe papryczki, występuje w czterech kolorach czerwonym, zielonym, żółtym i pomarańczowym w zależności od stopnia dojrzałości. Dodawany do bulionów, zup, sosów tak naprawdę składnik niemalże każdego karaibskiej potrawy.

Jakbyście kiedyś natrafili na któryś z tych owoców lub warzyw to zachęcam do spróbowania, jeśli nie to zapraszam na Gwadelupę 😉 Robiąc zakupy na targu warto nawiązać rozmowę z panią sprzedawczynią, zapytać o stopień dojrzałości owocu, sposób jego konsumpcji czy po prostu spytać jak się dzisiaj czuje. W podzięce za miłą pogawędkę na pewno dostaniecie kilka bananów w prezencie 😉

 

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Marcin
Gość

Też uwielbiam flaszowiec miękkociernisty, czyli guanábanę, jak zwą ją, choćby w Dominikanie. Tam też zmiksowana z mlekiem daje fantastyczny koktajl, zwany champola. Te połyskujące, czarne jak heban pestki dawni autochtoni Taino ścierali ponoć na pył i wcierali we włosy. Przeciw wszom.
A sok z karamboli bardzo smaczny, orzeźwiający. Ostatnio, wrzuciliśmy średnio dojrzałą karambolę, pociętą na plastry do zwykłej wody tak, jak ludzie wrzucają, choćby ogórek. Bardzo przyjemnie ją aromatyzuje.
Saludos!